Pokazywanie postów oznaczonych etykietą event. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą event. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 lipca 2014

jąkała

Ja to jednak kariery w dyplomacji nie zrobię. W ogóle kariery nie zrobię, bo mnie z tej nowej firmy wypier*olą i to chyba wkrótce. Nim zdążą się odbić echa skandalu, po moim spotkaniu z klientami, na które mnie wysłali. Bo ja jestem ponoć elokwentny, potrafię poprowadzić rozmowę, wprowadzić dobrą atmosferę i tryskam humorem. I trysnąłem. Po kolejnym drinku. Bo spotkanie było z tych mniej oficjalnych, po godzinach, za firmowe pieniądze.

Bo zamiast trzymać język za zębami i według starej zasady, mniej mówić, a więcej słuchać, dałem się ponieść i gdy ci zaczęli opowiadać dowcipy, dowcipem błysnąłem i ja. A dowcip był mniej więcej taki:

Dwóch jąkałów założyło się, który szybciej kupi w kiosku paczkę fajek. Biegnie pierwszy, podbiega do okienka i mówi:
- po.. po… poproszę p.. p… paczkę po.. po.. popularnych.
- dziesięć złotych.
Biegnie z powrotem, drugi jąkała mierzy czas. Pik, pik. Dwanaście sekund. Nieźle. Biegnie do kiosku ten drugi, podbiega, staje przy okienku i mówi:
- po.. po.. poproszę p.. p.. paczkę kkk.. kkk… karo.
- w twardym, czy w miękkim opakowaniu?
- tyy, tyy, ty kk.. kur*o.

I gdy wszyscy zrywali boczki i ubaw mieli po paszki, ten jeden tylko się nie śmiał. Myślałem, że może nie zrozumiał, od początku był jakiś taki podejrzany i nawet zdania z nim nie zamieniłem. Więc zacząłem mu tłumaczyć. A on mi na to.. zro, zro, zrozumiałem..

Dyrektor dużej znanej firmy, naszego największego klienta…

bring it