- Jezu, co za wieś – rzuciła w moją stronę ekspedientka, kiedy akurat mijałem się w progu sklepu z nowym sąsiadem - no co za trzoda.
- że niby ja? Dzień dobry.
- nie. Ten ze wsi. Dzień dobry. Pan wie, jak on mnie nazwał przed chwilą? SKLE-PO-WA. No, czy ja wyglądam na jakąś tam sklepową z Ge-eSu?
- pani? Absolutnie nie. Zawsze jak dama za tą ladą. Jak żena za pultem. Dla mnie klasa – choć śmiać mi się chciało.
- no właśnie. Dziękuję. A ten mi tu ze sklepową wyjeżdża. Co za wieśniak. Cholera.
- i prymityw.
- no właśnie. Ja nie wiem, co to za plebs się tu sprowadza. Przepraszam, ale jestem zburwelsowana.
- chyba zbulwersowana.
- no mówię.
Pewnie niektórzy trafią tu przypadkiem. Jednych skusi nazwa i chęć przeżycia niesamowitej przygody na boku. Innych, chęć pooglądania gorących akcji. Geneza nazwy jest jednak prosta, jak budowa cepa. Cyber-burdel to pomieszanie z poplątaniem. Pisanie o wszystkim i o niczym. W sieci. Ze zwykłej chęci pisania dla siebie i wprawiania się w tym. Dla przyjemności.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sklepowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sklepowa. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 9 listopada 2014
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)