czwartek, 3 kwietnia 2014

don't drive drunk

Obudził się bardzo późnym rankiem, w zasadzie to już chwilę przed południem. Łeb rozsadzał mu tępy ból, w oczach ciemniało, a przy próbie oderwania głowy od poduszki strasznie mu się w niej kręciło. No tak. Zabalował wczoraj na całego, w osiedlowym barze, przy sklepie, na rogu. I przesadził z wódką. Nie pamiętał z wczorajszego wieczoru prawie nic, od chwili, gdy przybił gwoździa i zasnął przy stole. Zresetował się na dobre. Masakra.

Nie wie, jak wrócił do domu, nie wie też, o której. Rozglądał się dookoła, bo do końca nie był pewien, czy jest w swoim łóżku. No dawno się tak nie załatwił. Właściwie to chyba jeszcze nigdy wcześniej nie doprowadził się do takiego stanu utraty swiadomości. Próbował przypomnieć sobie cokolwiek, ale było ciężko. Ból głowy nie ustępował, lecz gdy przymykał oczy, cały świat wirował. I mocno go mdliło. Zachciało mu się pić. Resztkami sił zwlókł się z wyra i zrobił dwa kroki, po czym runął w dół, prosto na podłogę. Wstał, znów zrobił dwa kroki i znów padł jak długi. No. Nie było dobrze. Nim dotarł do kuchni, wywalił się z pięć razy. Średnio co dwa kroki. Ciągle był pijany i wciąż nie pamiętał, co porabiał w nocy i jak z baru wrócił.

Siadł przy kuchennym stole, oparł głowę na rękach i czekał cierpliwie, aż się zrobi kawa. Od tych cholernych upadków bolały go wszystkie kości. Właściwie przypominał sobie, jak spał przy tym stole i gdzieś po północy obudził go barman, mówiąc, że już koniec i że zamykają. Podniósł się powoli i się wypie*dolił. Upadał tak zresztą jeszcze wiele razy. Ostatni raz przed klatką, tuż przed swoim blokiem. Przypomniał sobie również Kowalską spod trójki, jak patrzyła na niego swym zdziwionym wzrokiem. No tak. Bo choć można by rzec, że Kowalska spod trójki widziała już prawie wszystko, to jego zataczającego się po pijanemu widzieć okazji nie miała, choć starał się udawać, że jest całkiem trzeźwy i gdy się podniósł z ziemi, stanął całkiem prosto.

I gdy przypomniał sobie, jak wrócił piechotą, zadzwonili z baru, że wczoraj wieczorem, po ostrej imprezie, zostawił przez przypadek wózek inwalidzki.

1 komentarz:

bring it