To nie miał być najszczęśliwszy dzień dla Jaśka. I Jasiek to przeczuwał od momentu, gdy z samego rana złamał sobie zęba. No nic w życiu tak nie wku*wia, jak złamany ząb z samego rana, na świeżutkiej bułce z dżemem malinowym. Udał się więc Jasiek do przychodni, po sąsiedzku, by ratować zęba. Bo podatki płaci i ZUS-y i srusy i pomyślał sobie, że co będzie płacił za stomatologa. No i się chłop zdziwił, bo się okazało, że na kasę chorych mogą wstawić plombę albo zęba wybić, śpiewając mu przy tym rzewną kołysankę. A to jest sztukowanie i na fundusz, bez zapłaty tego się nie robi. Ciśnienie mu podskoczyło i gdy jedna wredna z rejestracji wprost mu powiedziała, że złamany ząb mu w niczym nie przeszkadza, to się Jasiek wściekł i zrobił awanturę. Więc go wyprowadzili panowie z ochrony, zatrzasnęli drzwi i zakazali wstępu. Jasiek nie był biedny, lecz dbał o zasady. Bogaty zresztą też nie, lecz te składki płacił i strasznie się wku*wiał, bo nic z tego nie miał.
Jak kiedyś, gdy wyleciał z pracy, bo trochę pyskował i się okazało, że zasiłek owszem, nawet dostać może. Lecz zasiłku było pięćset a czynsz za mieszkanie miał niecałe sześćset. No krew go chciała zalać i szlag na miejscu trafić, bo jak już wspomniałem, cały czas pracował no i składki płacił.
Jakby było mało, gdy wrócił do domu, zmęczony po pracy, obolały, wściekły, to wyjął ze skrzynki przesyłkę - list z ZUS-u. Otworzył ją szybko drżącymi rękami, a tam wyliczenie i jak wół tam stoi, że jak będzie tyrał i składki wciąż płacił, to dostanie kasę ledwo na waciki. Jasiek miał już dość i zatrząsł się ze złości. Postanowił szaleć i dość młodo umrzeć. Przepier**lić kasę na wódę i dziwki. Jak pomyślał, tak zrobił.
I gdy chciał wyciągnąć kasę z bankomatu, to się okazało, że ma blok na koncie, bo mu siadł komornik, gdy nie płacił ZUS-u, o czym się dowiedział, gdy dzwonił do banku. Nie było mu dane spełnić swego planu, będzie musiał tyrać, by te składki spłacić, plus dwa razy tyle pensji komornika. Nie kupił więc wódki, nie poszedł na dziwki, wrócił sam do domu i sobie pomyślał: Obywatelu. Pie*dol się sam, bo prędzej czy później ten kraj cię wypie*doli i nie będzie kasy na wódkę i dziwki...
Pewnie niektórzy trafią tu przypadkiem. Jednych skusi nazwa i chęć przeżycia niesamowitej przygody na boku. Innych, chęć pooglądania gorących akcji. Geneza nazwy jest jednak prosta, jak budowa cepa. Cyber-burdel to pomieszanie z poplątaniem. Pisanie o wszystkim i o niczym. W sieci. Ze zwykłej chęci pisania dla siebie i wprawiania się w tym. Dla przyjemności.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezrobotny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezrobotny. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 21 listopada 2013
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)