Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kupy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 lutego 2014

pie*dol się

Dziś już nawet nie pamiętam,iIle razy zdarzyło mi się wdepnąć w psie gówno na tych cholernych trawnikach. Byłem jedynym, który biegał z czarnymi woreczkami w dłoni i sprzątał kupy po pupilu, na każdym spacerze. Aaa i jeszcze jedna miła Pani z klatki 14b. Ona też sprzątała. Ale inni mieli w dupie.

- Jeszcze raz przyłapię panią, że nie sprząta pani kup po swoim psie, to zadzwonię po Straż Miejską.
- pie*dol się.
Normalnie powinna dostać w ryj, ale że akurat pie*dolić się lubię….

Szybko jednak się zreflektowałem, ścierając sobie z ust ten rozmarzony uśmiech. To była kolejna, jak zwykle nieudana, lecz tym razem ostatnia próba edukowania bydła. Postanowiłem od tej chwili czynić zło. Zniżyć się do ich poziomu i odpłacać pięknym za nadobne. Jak Kuba Bogu tak Bóg Fidelowi. I ch*j.

Potrzebny był mi pies, a ten akurat zniknął z mojego życia wraz ze swoim właścicielem. Jak zawsze musiałem więc liczyć wyłącznie na siebie. Wymyśliłem, że będę srał na trawniki sam. I tak…
za pierwszym razem nie zdążyłem dobiec do trawnika po wypiciu kefiru,
za drugim razem zdrętwiały mi nogi,
za trzecim razem na chodniku stała jakaś młoda, zakochana para, a że ja jestem wstydliwy…..
A za czwartym razem to się okazało, że trawnika nie ma, bo go rozkopali ci od sieci ciepłowniczej.

Cały świat przeciwko mnie. Nie dane mi więc będzie zniżyć się do poziomu bydła. Zostanę już tu, gdzie jestem, choć czasem wcale mi z tym dobrze nie jest.

Fot. Internet


poniedziałek, 7 października 2013

pick your pupil's kupka up czyli it's not easy being cheesy

Asia od dziesięciu lat z okładem jeździła na wózku. Po tragicznym w skutkach wypadku, spowodowanym przez pijanego kierowcę. Ta jedna sekunda zmieniła życie Asi, a właściwie przewróciła je kompletnie do góry nogami. Pełna werwy biegaczka miejscowego klubu sportowego, z dnia na dzień, została przykuta do łóżka. A właściwie wózka. Siła charakteru Asi była jednak wielka. Więc walczyła o siebie i z przeciwnościami losu. Jeździła tym wózkiem wszędzie, gdzie się dało, wprawiając go w ruch siłą swoich dłoni.

Optymizmu Asi wystarczyłoby dla wielu. Wszyscy ją uwielbiali. Filigranową kobietkę z dużymi oczami, z burzą złotych loków. Roztaczała wokół siebie przyjacielską aurę. Nawet w pochmurne dni, wszędzie tam, gdzie się pojawiała, rozbłyskało słońce. Dla każdego zawsze miała dobre słowo, do wszystkich się uśmiechała. Wielu się dziwiło i nie rozumiało, jak po takich doświadczeniach, stać ją było na to. Bo tak, jak mówiłem, zawsze się uśmiechała, nawet wtedy, gdy wprawiając w ruch wózek swoimi rękami, poruszała się choćby po nierównym chodniku. I nawet wtedy uśmiech nie schodził z jej twarzy. Przynajmniej do momentu, gdy pewnego razu, jadąc wózkiem, poczuła na dłoni coś ciepłego. Niewątpliwie Asia wjechała prawym kółkiem w gówno.

Sprzątajcie więc po pieskach cholerni syfiarze. Obleśne brudasy i bezmyślne łajzy. Ignoranci!!

bring it