Chłopak od Sabiny to był zwykły wieśniak. Obcięty chyba od gara, w za ciężkich okularach, jakby sprzed trzech dekad, z tanimi tatuażami, które wyglądały jak robione w pierdlu. Nosił za duże swetry i zbyt szerokie spodnie, które zwisały mu na dupie. Chodził zamaszystym krokiem, bujając się na boki, zawsze przygarbiony, a gestami starał się dość nieudolnie naśladować raperów.
Wszyscy patrzyli na nich z niedowierzaniem, że są naprawdę parą. Bo z Sabiny była jednak całkiem niezła laska. Szczupła, zaokrąglona tu i ówdzie, wysoka brunetka, z burzą gęstych loków, lekko opalona, bez przesadnego makijażu. Trzeba szczerze przyznać, że idąc ulicą potrafiła ściągnąć na siebie uwagę. Mogła mieć każdego, ale miała jego. Lecz co ona w nim widziała?
Może że był macho? Bo to okazywał przy każdej okazji. Na przykład, kiedy Sabina wyciągała zakupy z samochodu, zaszedł ją od tyłu, klepnął siarczyście w dupę, zabrał od niej torby i pogonił przodem. Sąsiedzi spekulowali, że musi mieć dużego, bo też się dziwili patrząc co dzień na tak wyjątkowo niedopasowaną parę. Aha. A zakupy akurat Sabina robiła, bo w sobotę miała ją odwiedzić teściowa z Lęborka. I kiedy przyjechała, stanęła w drzwiach i uścisnęła ją serdecznie, na niego spojrzała krytycznie no i powiedziała:
- oj Halina, Halina. Coś ty z siebie zrobiła.
Pewnie niektórzy trafią tu przypadkiem. Jednych skusi nazwa i chęć przeżycia niesamowitej przygody na boku. Innych, chęć pooglądania gorących akcji. Geneza nazwy jest jednak prosta, jak budowa cepa. Cyber-burdel to pomieszanie z poplątaniem. Pisanie o wszystkim i o niczym. W sieci. Ze zwykłej chęci pisania dla siebie i wprawiania się w tym. Dla przyjemności.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lesbijka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lesbijka. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 23 marca 2014
czwartek, 10 października 2013
gay is ok
Jestem teraz tego pewien na sto procent. Alkohol szkodzi zdrowiu. Albo to my do ku*wy nędzy nie możemy pić. To znaczy ja i Malik. Razem. Bo z tego zawsze są kłopoty.
Wybraliśmy się wczoraj we dwóch na rynek, na bro. Poszwendaliśmy się trochę, bo pogoda była ładna i weszliśmy do knajpy. Pierwszej lepszej z brzegu, takiej z neonami. Knajpa nazywała się „Pink Angels”, ale jako że my z Malikiem nie znamy angielskiego, to nie zrozumieliśmy, że chodzi o różowe anioły. Zresztą i tak byśmy nie skojarzyli, bo jesteśmy tępi. Ale się lubimy i dobrze nam razem. Więc klapnęliśmy na wygodnej kanapie, zajmując się sobą. Znaczy się rozmową. Knajpa była całkiem niezła, choć jak na mój gust za dużo w niej pluszu. Wszystko w niej było misiowe, różowo-fioletowe. Na sofie obok siedziały dwie panny i raz na jakiś czas na nas zerkały, komentując coś między sobą. Kiedy się zorientowaliśmy, to zaczęliśmy się prężyć oraz wciągać brzuchy. Wpadliśmy im w oko jak nic. Gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały, uśmiechnąłem się do jednej, a wtedy te lafiryndy spojrzały na nas pogardliwie i odwróciły się plecami. Głupie krowy. Zresztą i tak psu na budę podrywanie lasek. W końcu przyszliśmy na browca.
No i tak po którymś piwku rozluźniliśmy się całkiem. I właśnie wtedy zobaczyliśmy tych dwóch całujących się kolesi. Jako, że z Malikiem, zanim się ożenił, w niejedną sytuację się wpakowaliśmy, nie zrobiło to na nas specjalnego wrażenia. Do dziś trzymamy w tajemnicy to, co działo się w Amsterdamie. Co więcej, obydwaj jesteśmy zgodni i popieramy związki partnerskie. Choć bez prawa adopcji. Nie wiem, co nas wzięło, ale poczuliśmy, że musimy się z nimi podzielić naszymi przemyśleniami i udzielić im poparcia. Więc klepnął Malik w plery jednego kolesia, mówiąc bez ogródek: - Eee chłopaki, jestem z wami. Wy geje musicie mieć swoje prawa. I wtedy dostał w mordę. Agata, jak się później okazało, szarpała go za szmaty i za resztę włosów. Biedny był ten Malik. Trzeba mieć ku*wa pecha, by się tak pomylić. Logika mi podpowiadała, że to jednak nie są geje i ten drugi będzie jej facetem. Więc grzecznie mówię: - Stary, weź powstrzymaj laskę. Ona go zabije. I dostałem w mordę. Magda, jak się później okazało, szarpała mnie za szmaty i za moje włosy. No przysięgam szczerze. Po raz pierwszy w życiu zdarzyło nam się, że nas zlały baby. Co prawda zwaliste, ale jednak baby. Od tego momentu wiemy już z Malikiem, by patrzeć na biodra, a zdradził nam ten sekret kolega Malika. Jak się jest w gej klubie i coś jest szersze w biodrach aniżeli w barach, to napewno baba. Choć przyjebać może jak rasowy facet.
Wybraliśmy się wczoraj we dwóch na rynek, na bro. Poszwendaliśmy się trochę, bo pogoda była ładna i weszliśmy do knajpy. Pierwszej lepszej z brzegu, takiej z neonami. Knajpa nazywała się „Pink Angels”, ale jako że my z Malikiem nie znamy angielskiego, to nie zrozumieliśmy, że chodzi o różowe anioły. Zresztą i tak byśmy nie skojarzyli, bo jesteśmy tępi. Ale się lubimy i dobrze nam razem. Więc klapnęliśmy na wygodnej kanapie, zajmując się sobą. Znaczy się rozmową. Knajpa była całkiem niezła, choć jak na mój gust za dużo w niej pluszu. Wszystko w niej było misiowe, różowo-fioletowe. Na sofie obok siedziały dwie panny i raz na jakiś czas na nas zerkały, komentując coś między sobą. Kiedy się zorientowaliśmy, to zaczęliśmy się prężyć oraz wciągać brzuchy. Wpadliśmy im w oko jak nic. Gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały, uśmiechnąłem się do jednej, a wtedy te lafiryndy spojrzały na nas pogardliwie i odwróciły się plecami. Głupie krowy. Zresztą i tak psu na budę podrywanie lasek. W końcu przyszliśmy na browca.
No i tak po którymś piwku rozluźniliśmy się całkiem. I właśnie wtedy zobaczyliśmy tych dwóch całujących się kolesi. Jako, że z Malikiem, zanim się ożenił, w niejedną sytuację się wpakowaliśmy, nie zrobiło to na nas specjalnego wrażenia. Do dziś trzymamy w tajemnicy to, co działo się w Amsterdamie. Co więcej, obydwaj jesteśmy zgodni i popieramy związki partnerskie. Choć bez prawa adopcji. Nie wiem, co nas wzięło, ale poczuliśmy, że musimy się z nimi podzielić naszymi przemyśleniami i udzielić im poparcia. Więc klepnął Malik w plery jednego kolesia, mówiąc bez ogródek: - Eee chłopaki, jestem z wami. Wy geje musicie mieć swoje prawa. I wtedy dostał w mordę. Agata, jak się później okazało, szarpała go za szmaty i za resztę włosów. Biedny był ten Malik. Trzeba mieć ku*wa pecha, by się tak pomylić. Logika mi podpowiadała, że to jednak nie są geje i ten drugi będzie jej facetem. Więc grzecznie mówię: - Stary, weź powstrzymaj laskę. Ona go zabije. I dostałem w mordę. Magda, jak się później okazało, szarpała mnie za szmaty i za moje włosy. No przysięgam szczerze. Po raz pierwszy w życiu zdarzyło nam się, że nas zlały baby. Co prawda zwaliste, ale jednak baby. Od tego momentu wiemy już z Malikiem, by patrzeć na biodra, a zdradził nam ten sekret kolega Malika. Jak się jest w gej klubie i coś jest szersze w biodrach aniżeli w barach, to napewno baba. Choć przyjebać może jak rasowy facet.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
