Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieście. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 listopada 2014

sex w małym mieście, cz. 2

część I tutaj

Iwona, czyli Samantha długo nie mogła zapomnieć nieudanego seksu z pijanym proboszczem na cmentarzu. Otrząsała się z obrzydzeniem przez kolejny tydzień na samo jego wspomnienie. Sama myśl o tym, że ksiądz wkładał jej w majtki swoje łapy, a później dawał tymi łapami komunię jej ojcu przyprawiała ją o mdłości. Przy tym sam fakt, że pomylił ją z chłopcem, naprawdę już nie miał dla niej większego znaczenia.

Łatwego życia nie miała też Sabina, czyli Charlotte. Od kiedy rozeszła się plotka, że przeszła na judaizm, nikt z miasteczka nie chciał się z nią zadawać. Zaczęła też dostawać listy z pogróżkami. Próbowała dociec skąd to, ale na kopercie nie było nadawcy, ze stempla zaś wynikało, że był ze wsi Jedwabne.

Najlepiej ze wszystkich radziła sobie Mirinda. Chwilowa depresja Samanthy pozwoliła jej rozwinąć skrzydła. I zarzucić sieci. Na Józka. Józek może nie był najpiękniejszy, ale jak się nie ma, co się lubi, to na pierwszy raz i Józek się nadał. Życie puszczalskiej w małym miasteczku na Podlasiu generalnie nie było łatwe. Ale Mirinda, jak w filmie, łatwo się nie poddawała. Miała przysłowiowe jaja. Z przysłowiowej stali.

Józek zjawił się punktualnie o 21. Trochę onieśmielony, dlatego pałeczkę przejęła Mirinda. Po kilkunastu minutach rozochocony Józek wziął się do roboty. Dość ostro i zawzięcie. Mirinda zaczęła jęczeć. Coraz szybciej i coraz głośniej.
- o tak maleńka. Słyszę, że ci dobrze – powiedział chropowatym, zardzewiałym, jakby mechanicznym glosem Józek.
- Aaaaaaaaa – zaczęła krzyczeć Mirinda.
- krzycz kochanie, krzycz – mówił jak robot jakiś.
- Aaaaa. Na po-moc! Ra-tun-ku !– krzyczała Mirinda i wyślizgując się spod niego uciekła do miasta, krzycząc przeraźliwie, zostawiając na ławce osłupiałego Józka, znanego niemowę ze wsi.





bring it