- No moja Droga, poszłaś po prostu nieprzygotowana – zaśmiała się ciotka Wanda - trzeba było zadzwonić wcześniej do Janeczki i zapytać, co wolno Ci będzie postawić.
- Haha. Janeczka powinna nam wysyłać maile wcześniej. Mój bukiet też skrytykowała – wtórowała jej ciotka Maria.
- No wiecie, jaka jest Janeczka. Ja zawsze uważałam, że jej na głowę się rzuciło – to Wanda.
- W przyszłym roku też już tam nie pójdę – to Maria.
- Lepiej dowiedzmy się zawczasu, jaki kolor kwiatów będzie chciała mieć na swoim pogrzebie – podsumowała Wanda.
Nie znam Janeczki, nie znam Karoliny, Wandy z Marią też nie. Ale podsłuchałem tę rozmowę, zapalając znicze przy zbiorowej mogile ofiar filii obozu KL Auschwitz, który był kiedyś po sąsiedzku. Na Kozielskiej. Tradycji polskiej stało się zadość.
Foto: net
