Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znicz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 listopada 2014

dziewczynka w płonącym płaszczyku.

- Aaaaaaaaaaa - przebiegła tuż koło mnie z krzykiem pięcioletnia, na oko, dziewczynka, w tlącym się płaszczyku, który zajął się od znicza.
- Nie bieeegaaaj dziewczyyynko, bo się spooocisz i przezięęębisz - to miły, starszy pan o lasce próbował jej poradzić, nie zauważając płomieni na dole płaszczyka.
- Zosia się pali, Zosia się pali - to jej starszy brat śmiejąc się biegł za nią.
- Zosia. Zatrzymaj się. Zosiaaa - gonił córkę tata i kiedy ją dopadł, próbował ugasić płomienie rękami. Lecz gdy nie pomogło, przewrócił ją na ziemię i zaczął ją turlać, podpalając przy okazji dużą stertę liści.
- Jezus Maria Andrzej. Pobrudzisz jej płaszczyk. No psiakrew! Cholera!

- Dobrze, że my mamy wszystkich tutaj na Lipowym, bo w przyszłym roku to będziemy musieli jechać do Katowic.
- jak to do Katowic?
- na grób twojej ciotki.
- ja wiem Maryla, że Ty jej nie lubisz. Ale ciotka Halina ciągle jeszcze żyje i wciąż ma się dobrze.
- oj tam, oj tam Stefan. A pamiętasz wiosną, jaka była słaba?
- zwykłe przeziębienie. Każdemu się zdarza.
- teraz też narzeka, że ją serce boli. Coś mi się wydaje, że za rok ta jędza zrobi nam psikusa.
- Halina? Że umrze?
- że znowu przeżyje.

- dooooobryyyyyy jeeeeeezuuuuu aaaaaa naaaasz paaaaanieeee. Daaaaj nam wieeeeczne spooooooczyyyyyywanie - to grupa starszych pań i starszych panów wyłoniła się z bocznej alei, zawodząc smutnie i idąc powoli, kołysząc się na boki. Dziwnie tak wyglądali w blasku palących się zniczy.
- a czemu oni tak dziwnie idą i tak jakoś jęczą? - zapytała Zosia.
- bo to idą zombie - powiedział jej starszy brat.
- Aaaaaaaaaaaaaaa - przebiegła tuż koło mnie z krzykiem pięcioletnia, na oko, dziewczynka, w nadpalonym płaszczyku.


sobota, 2 listopada 2013

wszystkich świętych

Janeczka wręcz nienawidziła koloru czerwonego. W tym roku postawiła na wyjątkowo modne w tym sezonie zestawienie błękitnego z zielonym. Na grobie jej ś.p. małżonka można było stawiać margerytki lub irysy, ale tylko niebieskie oraz niebieskie lub zielone znicze. Nie wiedziała o tym Karolina, która kupiła znicze w kolorze żółtym i czerwonym, bo takie głównie były u sprzedawców, przed główną bramą cmentarza na Kozielskiej. Zawsze wydawało jej się, że najważniejsze jest hołdowanie tradycji i pamięci zmarłych i o tym głównie myślała, udając się na grób wuja.

- No moja Droga, poszłaś po prostu nieprzygotowana – zaśmiała się ciotka Wanda - trzeba było zadzwonić wcześniej do Janeczki i zapytać, co wolno Ci będzie postawić.
- Haha. Janeczka powinna nam wysyłać maile wcześniej. Mój bukiet też skrytykowała – wtórowała jej ciotka Maria.
- No wiecie, jaka jest Janeczka. Ja zawsze uważałam, że jej na głowę się rzuciło – to Wanda.
- W przyszłym roku też już tam nie pójdę – to Maria.
- Lepiej dowiedzmy się zawczasu, jaki kolor kwiatów będzie chciała mieć na swoim pogrzebie – podsumowała Wanda.

Nie znam Janeczki, nie znam Karoliny, Wandy z Marią też nie. Ale podsłuchałem tę rozmowę, zapalając znicze przy zbiorowej mogile ofiar filii obozu KL Auschwitz, który był kiedyś po sąsiedzku. Na Kozielskiej. Tradycji polskiej stało się zadość.

Foto: net



bring it