- Ty gnoju! Ty pieprzona świnio! Jak mogłeś mi to zrobić?!
- Aniu. Proszę cię. Kochanie. Nie rób scen na oczach ludzi – patrzył na nią błagalnym wzrokiem, po czym spojrzał na te dwie, co stały tuż obok i udawały, że są czymś zajęte i niczego nie słyszą.
- Nie mów do mnie kochanie, ty cholerna łajzo. Aaaaaaa – krzyczała wniebogłosy, żeby choć trochę odreagować - Najchętniej bym cię rozszarpała gołymi rękami.
- Ależ Aniu. Spróbuj się uspokoić.
- Uspokoić? Ja mam się uspokoić? Aaaaa! Czym na to zasłużyłam? Kochałam cię bydlaku. Aaaaaaa.
- ja cię nadal kocham – i kiedy zbliżył się, żeby ją pocałować, dostał z otwartej dłoni w twarz tak mocno, że plaśnięcie odbijało się przez dłuższą chwilę echem.
- to trzeba było wcześniej o tym myśleć. Ty szmaciarzu. Aaaaa – wykrzyczała rzucając w jego stronę wazonem z kwiatami.
- ależ kochanie. Proszę cię. Wybacz – zdążył krzyknąć uchylając się przed ciosem.
- zamknij się idioto. Aaaaaa. Teraz mam ci wybaczyć? Po tym, co wycierpiałam? – i rzuciła w niego talerzem, który stał pod ręką.
- ja naprawdę nie chciałem.
- to trzeba było myśleć o tym wcześniej kretynie. Głową, a nie fiutem. Aaaaa. Nienawidzę cię! Ty świnio! Cholerny bydlaku.
- Aniu. Wybacz mi. Błagam – powiedział ze łzami w oczach.
- Aaaaaa! Ty gnoju! Ty chamie! Wynoś się ty łajzo!
- Aniu. Już nigdy więcej tego nie zrobię. Już nigdy cię nie skrzywdzę – klęczał przed nią i ukrywając twarz w rękach, płakał już rzewnymi łzami, jak mały chłopiec – tylko wybacz mi proszę.
- No. Dość tych scen. Zabieramy żonę na salę porodową.
Pewnie niektórzy trafią tu przypadkiem. Jednych skusi nazwa i chęć przeżycia niesamowitej przygody na boku. Innych, chęć pooglądania gorących akcji. Geneza nazwy jest jednak prosta, jak budowa cepa. Cyber-burdel to pomieszanie z poplątaniem. Pisanie o wszystkim i o niczym. W sieci. Ze zwykłej chęci pisania dla siebie i wprawiania się w tym. Dla przyjemności.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kłótnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kłótnia. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 2 listopada 2014
wtorek, 24 grudnia 2013
radość Świąt Bożego Narodzenia
Jego matka: stara ku*wa, która pewnie do dziś nie wie, kto jej zrobił te przygłupie dzieci.
Jej matka: pie*dolona hrabianka, której wje*ał ktoś kij w dupę i chodzi wiecznie sztywna i skwaszona, bo ten ją uwiera.
On: zwykłe zero, śmieciarz, który bez niej byłby nikim. A matka ją przed nim ostrzegała.
Ona: zwykła dziwka. Choć właściwie jak na dziwkę, to za brzydka i gdyby nie on, to żaden inny głupek by jej nie wydymał. Choć on i tak musi walnąć ze dwa browce i kolejne trzy po wszystkim.
Barszcz: w całej tej sytuacji jest najmniej ważny, bo wraz z całym garem został wyje*any.
Wigilia bez barszczu jest jakaś taka nieprawdziwa, ale liczy się miła rodzinna atmosfera. I taka być może zagości w końcu u sąsiadów, którzy kłócili się dziś od samego rana.
Wesołych Świąt Kochani….
Jej matka: pie*dolona hrabianka, której wje*ał ktoś kij w dupę i chodzi wiecznie sztywna i skwaszona, bo ten ją uwiera.
On: zwykłe zero, śmieciarz, który bez niej byłby nikim. A matka ją przed nim ostrzegała.
Ona: zwykła dziwka. Choć właściwie jak na dziwkę, to za brzydka i gdyby nie on, to żaden inny głupek by jej nie wydymał. Choć on i tak musi walnąć ze dwa browce i kolejne trzy po wszystkim.
Barszcz: w całej tej sytuacji jest najmniej ważny, bo wraz z całym garem został wyje*any.
Wigilia bez barszczu jest jakaś taka nieprawdziwa, ale liczy się miła rodzinna atmosfera. I taka być może zagości w końcu u sąsiadów, którzy kłócili się dziś od samego rana.
Wesołych Świąt Kochani….
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)