Pokazywanie postów oznaczonych etykietą awantura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą awantura. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 listopada 2014

jak skrzywdzić kobietę

- Ty gnoju! Ty pieprzona świnio! Jak mogłeś mi to zrobić?!
- Aniu. Proszę cię. Kochanie. Nie rób scen na oczach ludzi – patrzył na nią błagalnym wzrokiem, po czym spojrzał na te dwie, co stały tuż obok i udawały, że są czymś zajęte i niczego nie słyszą.
- Nie mów do mnie kochanie, ty cholerna łajzo. Aaaaaaa – krzyczała wniebogłosy, żeby choć trochę  odreagować - Najchętniej bym cię rozszarpała gołymi rękami.
- Ależ Aniu. Spróbuj się uspokoić.
- Uspokoić? Ja mam się uspokoić? Aaaaa! Czym na to zasłużyłam? Kochałam cię bydlaku. Aaaaaaa.
- ja cię nadal kocham – i kiedy zbliżył się, żeby ją pocałować, dostał z otwartej dłoni w twarz tak mocno, że plaśnięcie odbijało się przez dłuższą chwilę echem.
- to trzeba było wcześniej o tym myśleć. Ty szmaciarzu. Aaaaa – wykrzyczała rzucając w jego stronę wazonem z kwiatami.
- ależ kochanie. Proszę cię. Wybacz – zdążył krzyknąć uchylając się przed ciosem.
- zamknij się idioto. Aaaaaa. Teraz mam ci wybaczyć? Po tym, co wycierpiałam? – i rzuciła w niego talerzem, który stał pod ręką.
- ja naprawdę nie chciałem.
- to trzeba było myśleć o tym wcześniej kretynie. Głową, a nie fiutem. Aaaaa. Nienawidzę cię! Ty świnio! Cholerny bydlaku.
- Aniu. Wybacz mi. Błagam – powiedział ze łzami w oczach.
- Aaaaaa! Ty gnoju! Ty chamie! Wynoś się ty łajzo!
- Aniu. Już nigdy więcej tego nie zrobię. Już nigdy cię nie skrzywdzę – klęczał przed nią i ukrywając twarz w rękach, płakał już rzewnymi łzami, jak mały chłopiec – tylko wybacz mi proszę.

- No. Dość tych scen. Zabieramy żonę na salę porodową.





czwartek, 19 września 2013

panna młoda, kolo i awantura

No co za k.... kretyn. Ręce mi opadły, kiedy wysiedliśmy z Isiem i Mireczkiem pod kościołem. To, że ja zapomniałem założyć Malikowi buty, to jedno. To, że Mireczek zapomniał, to drugie. Ale to, że ten ku*wa kretyn nic nam nie powiedział, jak biegliśmy przez piaskownicę w stronę samochodu Isia to kuriozum jakieś. Po drodze kupiliśmy mu całkiem zgrabny kapelusik i ciemne okulary. Tak na wszelki wypadek. A teraz dodatkowo okazało się, że nie ma butów. No ręce mi opadły. Mireczek powiedział, że ma wszystko w dupie i poszedł na fajkę. Ja byłem świadkiem, więc nie mogłem, choć też miałem ochotę.

Mimo, że z Mireczkiem nigdy łatwo się nie poddawaliśmy, to tym razem nie mieliśmy już pomysłu ani czasu na szukanie butów. My nosiliśmy 44 a Malik dwa rozmiary większe. Pościągaliśmy durniowi plastry oraz bandaż z głowy. Zaprowadziliśmy go do kościoła, posadziliśmy przed ołtarzem i obstawiliśmy kwiatami. Wymyśliliśmy, że ślub będzie trwał, a my w jego trakcie podrzucimy mu te buty. Pojechał po nie Isiu. Zyskaliśmy tym sposobem jakąś godzinę. Pozostało jeszcze tylko uzgodnić wszystko z panną młodą. A tej ciągle nie znaliśmy.

Pewnie nikt się nie spodziewał, że przyjdziemy pierwsi. A tu taka niespodzianka. Wyszliśmy z Mireczkiem z kościoła, by przechwycić narzeczoną. Staliśmy za rogiem, paliliśmy fajki i trzęśliśmy się z nerwów. Zupełnie, jakby to któryś z nas miał za chwilkę się ożenić. Trzeba przyznać, że trochę nas to nerwów kosztowało.  Może trzeba było lepiej tego Malika kopami w drzwi nie budzić? Zawsze uważałem, że byliśmy dla niego za dobrzy. Ale przynajmniej wszystko było już na dobrej drodze. Pozostało jedynie wyjaśnić, co i jak z butami.

W końcu podjechała panna młoda. Schowaliśmy się za rogiem. Jakoś odruchowo. Przecież nic nie przeskrobaliśmy, a chowaliśmy się, jak dzieci. Postanowiłem wziąć byka za rogi i poszedłem z nią pogadać. Z daleka widziałem, że piękna nie była, ale co się w sumie dziwić? Która normalna laska zdecydowałaby się na ślub z nim i to po tak krótkim czasie? Panna była nieco stara, bardzo brzydka i nie miała zęba. No tego akurat się nie spodziewałem. Sam już nie wiedziałem, kto większą desperacją się wykazał. Czy ona, czy Malik? Przedstawiłem się brzyduli oraz pozostałym i wziąłem ją na boczek. Kolo, który stał tuż obok, dziwnie na nas patrzył. Kiedy laska zaryczała: Cooooooo?? poczułem się nieswojo. W życiu każdej panny młodej, nawet takiej brzydkiej, ten dzień jest najpiękniejszym i ma być idealny. Próbowałem ją uciszyć. Ale nie pomogło. Laska wściekła się okrutnie i wbiegła do środka. Zaraz za nią kolo. No i zaczęła się awantura. O Malika. Gdy wtrącił się kolo. Czyli narzeczony.

I wtedy się okazało, że wprawdzie byliśmy przed czasem, to w niewłaściwym kościele.

bring it