Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lekarstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lekarstwo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 marca 2014

halo?! centrala?

- halo?! Centrala?
- taaak.
- kto mówi?
- Honorata.

Ilekroć przejeżdżam koło centrali, to przypomina mi się ta scena z mojego ulubionego filmu, który mnie chyba nigdy nie przestanie bawić. I tak było dzisiaj. Wprawdzie centrala była mięsna i zamknięta na cztery spusty już paręnaście lat temu, to ciągle kojarzy mi się z misją specjalną, jaką miałem do wykonania jako mały chłopiec. Co sobotę. W czasach największego kryzysu.

Każdego tygodnia, wczesnym rankiem, chodziłem do  centrali, zgrabnie omijałem kolejkę, pukałem w metalowe drzwi, jak w bunkrze, które otwierały się ze zgrzytem i wchodziłem na zaplecze słynnej centrali mięsnej. Na mięsie się nie znałem, ale mama, korzystając ze znajomości, wysyłała tam mnie, bo w czasach kryzysu, gdy jedzenie było na kartki, a i tak go ciągle brakowało, ludzie gotowi byli zabić. Ale dziecka nie skrzywdzili.

Więc chodziłem na zakupy, czasem zdobyłem śląską, czasem schabik z kością, od czasu do czasu trochę baleronu. A jak już rzucali do sklepu ochłapy, to mi miłe panie wymieniały kartki na inne produkty lub na całkiem nowe, jak się tam trafiło na koniec miesiąca.

I dziś jadąc do domu, spojrzałem na centralę, uśmiechnąłem się pod nosem i zacząłem recytować na głos te dialogi. Śmiałem się przy tym do rozpuku, wracając w zupełnie radosnym nastroju. Do czasu, gdy się okazało, że jestem bez prądu. Czyli w ciemnej dupie... Prysnął dobry humor, krew mnie zalać chciała i szlag jasny trafić. No tak. Na poprawę humoru obejrzę sobie znów tę komedyjkę, przynajmniej do chwili, aż nie padnie mi bate





bring it