Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krym. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krym. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 września 2013

wakacje, jejeje

W końcu! Nadeszły upragnione wakacje. Wakacje dla mnie, bo dzieciaczki od tygodnia chodzą już do szkoły. Drogie, kochane dzieci. Kwiecie młodzieży polskiej. Przed wami ciężki rok, a właściwie dziesięć miesięcy wkuwania, klasówek, czytania lektur, olimpiad i egzaminów. Ale dobrze wam tak, cholerne, małe lenie!!!! Bo trzeba się uczyć, żeby kiedyś zdobyć dobrą pracę w korpo. Właściwie to uczyć, jak uczyć. Trzeba mieć przynajmniej papier, a tego się bez chodzenia do szkoły nie dostanie. A jak się nie będziecie uczyć, to pójdziecie do łopaty.

A my jadziem. W pizdu, a dokładniej na Ukrainę. Odczuwam taki lekki dreszczyk emocji, bo byłem tam tylko raz. I to kilka lat temu. I tylko we Lwowie. Dla mnie ten kraj to taka Azja, może nawet dżungla. Mniej więcej taka sama, jak Polska dla przeciętnego Niemca. Większość Polaków nie ma zbyt wiele do czynienia z Ukrainą i Ukraińcami. Dlatego też tak niewiele o nich wiemy. Wiemy za to na 100%, że ukraińscy mężczyźni ubierają dresy i klapki, coś jak kubota, obowiązkowo w zestawie ze skarpetkami i pracują na budowach, a ukraińskie kobiety chodzą w różowych spódniczkach i białych kozaczkach. I pracują w przemyśle rozrywkowym. No i wiemy, że mieli piękną panią premier, która skończyła w łagrze. No tak. Na Ukrainie w łagrze może skończyć każdy, nawet za pisanie bloga.

Ale jestem dobrej myśli. Zamierzam dużo zwiedzać, a na koniec poobijać się na Krymie. Mam tylko nadzieję, że drogie, kochane, ukraińskie dzieci też już będą chodzić do szkoły. Zajęte wkuwaniem, klasówkami, czytaniem lektur, olimpiadami i egzaminami nie będą robić tłoku i hałasu. No może poza ukraińskimi chłopcami, bo ci akurat i tak idą do łopaty.

Aha, no i że nie okaże się, że przypływając wcześniej do Odessy, zanim dotrę na Krym, nie zostanę tysięcznym pasażerem i nie skończę w psychiatryku.







bring it