A my jadziem. W pizdu, a dokładniej na Ukrainę. Odczuwam taki lekki dreszczyk emocji, bo byłem tam tylko raz. I to kilka lat temu. I tylko we Lwowie. Dla mnie ten kraj to taka Azja, może nawet dżungla. Mniej więcej taka sama, jak Polska dla przeciętnego Niemca. Większość Polaków nie ma zbyt wiele do czynienia z Ukrainą i Ukraińcami. Dlatego też tak niewiele o nich wiemy. Wiemy za to na 100%, że ukraińscy mężczyźni ubierają dresy i klapki, coś jak kubota, obowiązkowo w zestawie ze skarpetkami i pracują na budowach, a ukraińskie kobiety chodzą w różowych spódniczkach i białych kozaczkach. I pracują w przemyśle rozrywkowym. No i wiemy, że mieli piękną panią premier, która skończyła w łagrze. No tak. Na Ukrainie w łagrze może skończyć każdy, nawet za pisanie bloga.
Ale jestem dobrej myśli. Zamierzam dużo zwiedzać, a na koniec poobijać się na Krymie. Mam tylko nadzieję, że drogie, kochane, ukraińskie dzieci też już będą chodzić do szkoły. Zajęte wkuwaniem, klasówkami, czytaniem lektur, olimpiadami i egzaminami nie będą robić tłoku i hałasu. No może poza ukraińskimi chłopcami, bo ci akurat i tak idą do łopaty.
Aha, no i że nie okaże się, że przypływając wcześniej do Odessy, zanim dotrę na Krym, nie zostanę tysięcznym pasażerem i nie skończę w psychiatryku.

"Stan umyslu" to piekne okreslenie na burdel. Weryfikacja obrazkowa wylaczona :-)
OdpowiedzUsuńAaa. I dziekuje ;)
czekam na relację z wakacji, aha no i poluj na wi-fi i pisz pisz pisz! co ja będę czytać rano do kawy w tym moim wariatkowie?
OdpowiedzUsuńTeż czekamy bo chcemy czytać, czytać, śmiać się i znowu czytać ;)
OdpowiedzUsuń