Marta była puszczalska. Puszczała się za kasę i dobrze jej z tym było, a przy okazji mogła zapewnić sobie w miarę godny byt, bo taki sposób miała, by sobie dorobić do swej nędznej pensji. Właściwie to nie puszczała się za kasę bezpośrednio, nie miała cennika, jak pierwsza lepsza dziwka, stojąc na ulicy. Marta była wyrachowana, tak o niej mówiono, bo sama tego słowa znaczenia nie znała. Zawsze celowała w bogatych kochanków, a ci jej kupowali przeróżne prezenty. No, ale dostając, dla przykładu, buteleczkę perfum, oszczędzała na tym jakieś dwieście złotych, których ze swej nędznej pensji wydawać nie musiała.
Za upojną noc dostała piżamkę, za kolejne dwie jakieś tam kolczyki, od innego laptopa, był też taki jeden, co kupił jej zmywarkę. Wszyscy dookoła mieli ją za głupią, ale koleżanki ciut jej zazdrościły, a to nowych butów, to nowego płaszcza. Każdy coś podejrzewał, choć nikt nie miał dowodów, w jaki sposób na luksusy zarabiała Marta. A że była próżna, drażniła swymi prezentami skromne koleżanki. Przychodziła ciągle w jakichś nowych ciuchach, wszystkim się chwaliła. I gdy kiedyś chwaliła się na przerwie, przy kawie, jaką ma kurteczkę, jedna z nich nie wytrzymała i wprost wypaliła: -kurtkę masz za dupę? Nie, nie, nie, do pasa – odparła jej Marta.
Łatwo było wrzucić Martę do worka z dziwkami, lecz puszcza się prawie każdy, by cel swój osiągnąć. A to lepszą pensję, a to stanowisko, będąc przy okazji zakłamaną szmatą. Zresztą przyznać muszę, że sam się puszczałem, choć na tyle głupio, że zawsze za darmo i dla przyjemności. No może raz, za plakat. Góra dwa, bo kiedyś też dostałem za to dużą paczkę chipsów. A było to tak: - weź te chipsy, bo ja naprawdę tego nie jem. A, że było po randce, był sex i jeszcze chipsy, to było puszczalstwo, choć do dziś mi głupio. Bo patrząc na Martę i jej koleżanki, ona ma mieszkanie, one lepszą pracę, a ja mam jedynie do spłacania raty.
Pewnie niektórzy trafią tu przypadkiem. Jednych skusi nazwa i chęć przeżycia niesamowitej przygody na boku. Innych, chęć pooglądania gorących akcji. Geneza nazwy jest jednak prosta, jak budowa cepa. Cyber-burdel to pomieszanie z poplątaniem. Pisanie o wszystkim i o niczym. W sieci. Ze zwykłej chęci pisania dla siebie i wprawiania się w tym. Dla przyjemności.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sponsor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sponsor. Pokaż wszystkie posty
środa, 13 listopada 2013
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)