- Jeszcze raz przyłapię panią, że nie sprząta pani kup po swoim psie, to zadzwonię po Straż Miejską.
- pie*dol się.
Normalnie powinna dostać w ryj, ale że akurat pie*dolić się lubię….
Szybko jednak się zreflektowałem, ścierając sobie z ust ten rozmarzony uśmiech. To była kolejna, jak zwykle nieudana, lecz tym razem ostatnia próba edukowania bydła. Postanowiłem od tej chwili czynić zło. Zniżyć się do ich poziomu i odpłacać pięknym za nadobne. Jak Kuba Bogu tak Bóg Fidelowi. I ch*j.
Potrzebny był mi pies, a ten akurat zniknął z mojego życia wraz ze swoim właścicielem. Jak zawsze musiałem więc liczyć wyłącznie na siebie. Wymyśliłem, że będę srał na trawniki sam. I tak…
za pierwszym razem nie zdążyłem dobiec do trawnika po wypiciu kefiru,
za drugim razem zdrętwiały mi nogi,
za trzecim razem na chodniku stała jakaś młoda, zakochana para, a że ja jestem wstydliwy…..
A za czwartym razem to się okazało, że trawnika nie ma, bo go rozkopali ci od sieci ciepłowniczej.
Cały świat przeciwko mnie. Nie dane mi więc będzie zniżyć się do poziomu bydła. Zostanę już tu, gdzie jestem, choć czasem wcale mi z tym dobrze nie jest.
Fot. Internet

Fakt jest taki że bezczelności i chamstwa się już z naszego kraju nie wypleni :)
OdpowiedzUsuńTeraz już to wiem. Kiedyś się łudziłem....
OdpowiedzUsuńTrue story. Szła sobie krowa (właścicielka) z psem. Pies nasrał na chodnik, a ona postanowiła odejść. Zirytowałam się i powiedziałam jej, że powinna posprzątać kupę. Spojrzała na mnie przelotnie i pociągnęła psa, by iść dalej. A ja miałam broń. Plastikowy worek pod ręką. Złapałam kupę i rzuciłam w krówsko. Ją zatkało (dopiero po chwili zaczęła wyklinać), a ja się szybko oddaliłam. Do tej pory mi miło, kiedy pomyślę sobie o moim chamstwie. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńNa taki rodzaj chamstwa przymykam oko. Ba! Nawet popieram ;)
OdpowiedzUsuń