Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezenty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 grudnia 2014

pani Wanda, zboczeniec i policjanci

- Proszę opowiedzieć jeszcze raz, od początku, ale tym razem spokojnie, co się wtedy wydarzyło  – powiedziała zrezygnowanym głosem sędzia, rozmasowując palcami wskazującymi skronie.

Z zeznań pani Wandy:

- a więc tak – zaczęła wzburzona. Odprowadzałam córkę do przedszkola i zobaczyłam tego zboczeńca (tu wskazała palcem na siedzącego na ławie oskarżonych pana Władka) rozdającego dzieciom cukierki i głaszczącego je po głowach.
- i co było dalej?
- wezwałam policję, a później rzuciłam się na niego z parasolką.

Z zeznań policjanta:

- otrzymaliśmy zgłoszenie o mężczyźnie, który pod przedszkolem rozdaje dzieciom cukierki i głaszcze je po główkach. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, zauważyliśmy kobietę okładającą tego zboczeńca (tu wskazał palcem znów na pana Władka) parasolką. Nie myśląc wiele, rzuciliśmy się na niego i zaczęliśmy okładać go pałkami.

Z zeznań pana Józefa, działacza z SOLIDARNOŚCI:

- przechodziłem akurat koło tego przedszkola – mówił roztrzęsiony – i zobaczyłem tych milicjantów okładających pałkami tę panią i tego tam (wskazał palcem na pana Władka). Nie myśląc wiele rzuciłem się na nich i zacząłem ich bić laską. Ale kiedy dowiedziałem się, że ten zboczeniec (tu ponownie wskazał pana Władka) rozdawał dzieciom pod przedszkolem cukierki i głaskał je po główkach, przywaliłem mu w plery, aż złamałem laskę.

Z zeznań pana Władka:

- wstałem tego dnia, jak co dzień, przed siódmą rano. Wyciągnąłem z szafy swój czerwony strój oraz czarne buty. Przykleiłem brodę i wyszedłem z domu odpracować zlecenie. To był 6 grudnia….


wtorek, 5 listopada 2013

WTF is lallaloops?

No i się zaczęło. Mam dwa wyjścia. Albo zrujnować  doszczętnie swoje i tak już nieco napięte w tym sezonie finanse, albo zrujnować marzenia uroczej, małej, kochanej, niewinnej, pięcioletniej dziewczynki i zburzyć na zawsze jej wiarę w świętego Mikołaja. Biorąc pod uwagę okoliczności, po krótkim zastanowieniu wybiorę hmmm…. to drugie. Jest jeszcze trzecia ewentualność. Można nic nie burzyć i poczekać, aż sama znienawidzi tego siwego dziada, gdy nie dostanie wszystkich tych prezentów, które wypisała na swej długiej liście.

Moja rezolutna siostrzenica pokazała mi ten list tak niby przypadkiem, gdy widzieliśmy się w niedzielę. A w nim cadence i lalaloopsy, małe koniki pony, lalki monster high, do tego peruki, koniki ponyville, komórka, a jakże, w zestawie z laptopem, kapelusze baby jagi, deskorolka, pies pluszowy i lego friends z papużką. A na końcu po przemyśleniach znalazł się na liście komplet pościeli z syrenką. Jako, że do grudnia ciągle jest daleko, a list wciąż niewysłany, to boję się pomyśleć, co jeszcze w tej głowie może się urodzić.

Dobrze, że jest google, bo poza komórką, laptopem oraz deskorolką reszty nie kojarzę. Zresztą to nieważne, bo gdy policzyłem, to przy sześciu stówach opadły mi ręce. I to nim doszedłem do połowy listy.

Drogie urocze, małe, kochane, niewinne dziecię. Masz już 5 lat i nadszedł w końcu ten czas, by oznajmić Ci tę brutalną prawdę. Święty Mikołaj nie istnieje!!!!! Dzieciątko w sumie też nie. A Twój ukochany wuj nie jest bogatym, przystojnym (choć wiele razy tak mówił, ale to przy okazji opowiadania bajek), arabskim szejkiem, tylko pracuje w gównianym, francuskim koncernie. I sam nie wie, jak długo.


bring it