Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prostytutki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prostytutki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 września 2014

ile za numerek?

Patrzył na nią ukradkiem, każdego dnia, idąc do pracy. Zazwyczaj maszerował szybkim, zdecydowanym krokiem, ale gdy zbliżał się do miejsca, w którym stała, zwalniał nieco, prostował się, wciągał brzuch i zerkał na nią dyskretnie, sycąc się tym pięknym widokiem na resztę dnia. Stała zawsze na tym samym rogu, tuż przy wejściu do Urzędu Miasta. Posągowa piękność. Od kolegów z pracy wiedział, że ma na imię Swietłana. Paru z nich skorzystało już z jej usług. Skorzystała też nawet jedna koleżanka.

Swietłana była taka młoda, taka atrakcyjna. Nie pamiętał już, kiedy ostatnio widział taką piękność. Przez te wszystkie lata małżeństwa nie zwracał uwagi na inne kobiety, ale od kilku miesięcy, od kiedy jego żona przeniosła się na stałe do drugiego pokoju, czuł, że czegoś mu brak. Od dawna im się nie układało. Dlatego też przyglądał się innym. A właściwie tylko jednej. Swietłanie. Uważał wprawdzie, że jej makijaż był zbyt wyzywający, a i ubierała się nieco ekstrawagancko. Ale nie wyglądała ani zbyt wulgarnie, ani tandetnie, czy tanio. Wyglądała śmiało. A on miał kompleksy i był ciut wstydliwy.

Pewnego ranka podszedł do niej i zapytał niepewnie.
- ile za numerek?
- standardowo. Sto pięćdziesiąt.
Westchnął ciężko, sięgnął do portfela i wręczył jej odliczone banknoty.

Ten system kolejkowy z numerkami był do dupy, ale nie miał wyjścia ani czasu, a dziś już w końcu musiał zarejestrować samochód.

czwartek, 5 września 2013

o kur*ach

Pojechaliśmy na kur*y. Z Malikiem. W 1993 roku :D Albo w 94? Zresztą to nieważne, bo mniej więcej w tych czasach pojawiły się one na ulicach. Oficjalnie. Stały na każdym rogu, jak w amerykańskich filmach.

Z tą różnicą, że w amerykańskich filmach dziwki zawsze były z Los Angeles albo z Miami. Ładne, opalone i skąpo ubrane.. nie tak, jak te. W Katowicach. Na Szkolnej i Bankowej. Odziane dziadowsko w szaro-bure łachy. Jako, że był listopad, to stały te biedne kur*y w starych karakułach po kostki i wełnianych czapkach. Blade i zasmucone. I co druga z alfonsem.

No nic. Postanowiliśmy przynajmniej dowiedzieć się za ile. Trochę się zbieraliśmy w sobie na odwagę, ale w końcu podjechaliśmy tym starym audikiem. Lecz zanim zdążyłem otworzyć korbką szybę, od tyłu podjechał nam bus z napisem: [PRZEWÓZ PRACOWNIKÓW - KWK HALEMBA]

Coś mi się wydaje, że mieliśmy z Malikiem dużo szczęścia, że nie zdążyliśmy ich pozaczepiać, bo mogłoby się to skończyć tragicznie. Oczywiście dla nas, nie dla dziwek.

Nauczeni doświadczeniem, podjechaliśmy do kolejnej. Stała taka. Może z chłopakiem? Więc, żeby dziewczyny nie urazić, zacząłem:
- hej. Koleżanko. Czekasz tu na kogoś?
Ona, schylając się powoli do otwartego okna starego audika, przeciągając się, dmuchając mi papierosowym dymem prosto w pysk i mierząc mnie wzrokiem, odpowiedziała:
- taaaaak
- a to sorry. I poszliśmy z Malikiem na pizzę.

bring it