Stary Huciuk mieszkał z rodziną w mieszkaniu socjalnym bez wygód. Jedną izbę zajmował z żoną i trzema córkami, w drugiej zaś mieszkali jego trzej synowie. Najstarszy z nich był Rysiek. Rysiek lat miał prawie siedemnaście i bogatą kartotekę. Zresztą cała rodzina Huciuków była pod stałą obserwacją. Interesowała się nimi miejscowa policja, a jeszcze bardziej opieka społeczna. Zwłaszcza teraz, przed świętami Bożego Narodzenia.
O Huciukach można było powiedzieć wiele, ale ani jednego złego słowa na temat ich przywiązania do polskiej tradycji. Święta zawsze były u nich na bogato. Także i w tym roku, mimo, że opieka przestała im wypłacać zasiłek na Ryśka. Huciukowa w Wigilię, od samego rana, wypiekała ciasta z mąki, którą ktoś jej przyniósł prosto z Caritasu, w rogu skrzyła się choinka ścięta w nocy z największego skweru przy Urzędzie Miasta, połyskująca setką lampek, które córki Huciuków ukradły w świetlicy, podłączając później do nich prąd na lewo. Atmosfera u nich w domu była już iście świąteczna, no i tuż przed Wigilią stary Huciuk kazał zaje*ać Ryśkowi karpia.
Stanisław Karp miał 57 lat i zginął tragicznie.
i to tak przed świętami? nie wypada ;)
OdpowiedzUsuńo ja nie mogę!
OdpowiedzUsuń