Dziś zacząłem zastanawiać się nad przekształceniem bloga w erotyczny. Kiedy po raz pierwszy na fanpage’u cyber-burdelu umieściłem wpis o cyckach, oglądalność poszczególnych wpisów była pięciokrotnie wyższa. Kiedy umieściłem felieton o cyckach Marianny na blogu, oglądalność również wzrosła. A może i czytelnictwo? Nie ulega wątpliwości, że cycki rządzą światem. Pokazując cycki można świat zwojować, a już napewno wszystko sprzedać. Na przykład moją starą komodę. Tylko cycki nie mogą być stare.
A wracając do blogu i jego erotycznego zabarwienia. Lata eksperymentowania pozwoliłyby mi obdzielić swoją wiedzą wszystkich czytelników, no bo wciąż ich jest niewielu. A trochę się szalało. Głupio mi jednak przed Mamą, która namiętnie zaczęła go czytać. I mówi, że nawet dobry. Ale jej nie mogę ufać.
Zresztą, mają tak wszyscy domorośli "pisarze". Ich blogi są czytane przez matki, siostry i kochanki oraz parę koleżanek. No bo kobiety zdecydowanie częściej czytają niż mężczyźni. Dlatego są autorzy, których książki sprzedały się w dwudziestu egzemplarzach. Z czego pięć kupiła matka.
Ja na szczęście nie mam takich ambicji, żeby pisać powieści. Na szczęście dla czytelników. Bo, gdy tylko o tym pomyślę, to oczami wyobraźni widzę mroczną powieść, tak zawiłą, że gdybym był w połowie, nie pamiętałbym, co było na początku. Bo ja tak mam. Nie używam zdań wielokrotnie złożonych, a przynajmniej nie często. Bo gubię się pod koniec i nie wiem, o co mi chodziło. Choć bywały takie sytuacje, gdy mi się to przydało. Ostatnio w sądzie. Tłumaczyłem kilka razy, aż sędzia się poddała.
Dlatego blog erotyczny wydaje się być dobrym rozwiązaniem. Mało pisania, dużo fotografowania. A przede mną sława. Albo jeszcze lepiej. Pieniądze i sława. Tylko czy wtedy miałbym dalej motywację, żeby chodzić do pracy w moim ukochanym korpo?
obiecałeś pisać short erotic novell w odcinkach, taką którą snułeś na pewnej babskiej imprezie, dziewczyny były tak zasłuchane i oszołomione w Ciebie wpatrzone, że ze stołków spadały otwartymi ze zdumienia ustami
OdpowiedzUsuń:-)