Różnica między 67-letnim dziadkiem a 5-letnią wnuczką naprawdę jest niewielka. Dochodzę do takich wniosków, ilekroć mam z nimi do czynienia. Chociaż, po zastanowieniu się, jestem skłonny przeważyć szalę na korzyść pięciolatki.
Na przykład ostatnio, kiedy przejeżdżaliśmy tuż koło lotniska. Słupy wysokiego napięcia mają tam czerwone lampki ostrzegawcze. Dodatkowo na przewodach, w połowie ich długości wiszą jakieś bombki. Cholera jedna wie, co to jest i po co tam akurat wisi. Widziałem to milion razy, zastanowiłem się raz, nic nie wymyśliłem i dalej sobie żyję. Jednak moja bystra i ciekawa świata siostrzenica zapytała:
- wujek, a po co są te kulki?
- te kulki są po to, żeby świeciły w nocy i żeby samolot nie zahaczył o druty.
- aha. No tak. Bo jakby się zahaczył, to mógłby się rozbić.
Proste? Pewnie. I logiczne. I koniec tematu. Dla dziecka. Bo za chwilę odezwał się już nieco głuchy dziadek:
- Rafał, po co te kulki tam wiszą?
No jasna cholera. A skąd ja mam to niby wiedzieć??? Mój ojciec traktuje mnie, jakbym był specem w każdej dziedzinie. I znał się na energetyce. Dlatego czasami w takich momentach, gdy mam gorszy dzień, udaję, że nie słyszę. I mimo, że dzień mieliśmy udany, wracaliśmy w radosnych nastrojach i tak puściłem to mimo uszu. Ale że dziadek, podobnie jak wnuczka, łatwo się nie poddaje, zapytał jeszcze raz:
- Rafał. No po co te kulki tam wiszą?
- żeby świeciły i ostrzegały samoloty.
- ale one nie świecą.
- pewnie za chwilę je zapalą.
- ale przecież już się robi ciemno.
- może zapalą później.
- no, ale jakby teraz jakiś samolot leciał?
- może nie działają.
- to po co tam wiszą?
No krew mnie zalewa. Czemu on mi to robi? A na dodatek podważa mój autorytet u dziecka. Bo dziecko się przysłuchiwało coraz bardziej przekonane, że jednak wersja dla niej taka do końca prawdziwa nie była. Ale na szczęście dla mnie, dla pięciolatki wujek i tak zna się na wszystkim najlepiej.
Tak to jest trzydziestoparolatku że percepcji innych starszych trudno sporstać...chyba że włączymy wyrozumiałośc;-))
OdpowiedzUsuńwyrozumiałości mi nie brakuje. na szczęście :)
UsuńW umie Twoje wyjaśnienie nie minęło się z prawdą. Takie kule służą jako znak ostrzegawczy zwłaszcza dla szybowców i innych małych samolotów. Linii wysokiego napięcia pilot może nie zauważyć a taka pomarańczowa kulę to i owszem, tyle że one nie świecą bo nie ma takiej potrzeby. Samoloty podchodząc do lądowania przecież mają własne oświetlenie a to wypowiedź eksperta: http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100830/BYDGOSZCZ01/803476881
OdpowiedzUsuńAle fakt im człowiek bardziej wiekowy tym bardziej dociekliwy hehe
dopiero dziś mogłem przeczytać. dziękuję ;)
Usuń