- Dzisiaj walczy Szpilka – powiedział mój ojciec, zacierając ręce.
- Tak? To będziesz oglądał. Powiesz mi, kto wygrał.
- A będę. Będę trzymał kciuki, żeby każdą rundę wygrał, ale żeby mu mordę na koniec obili i padł od nokautu.
- A dlaczego tak?
- Bo to bandyta jest i zawsze robi takie groźne miny – odpowiedział ojciec, marszcząc groźnie brwi i patrząc spod byka.
- Bo on tak specjalnie, no, psychologicznie. Przeciwnika straszy.
- Kliczko tak nie straszył. Ale ten Kliczko to porządny jest. Ty. A ten Janukowycz to mu zaproponował stanowisko wiceministra. Tam się dzieje, tam się dzieje – pomarudził ojciec i pokiwał głową.
- Przyjął?
- Nieeee. Odrzucił. Taki to na prezydenta. Bogaty, to by nie kradł.
- Po co ludziom tyle pieniędzy? – wtrąciła się mama.
- A żeby se willę wybudować. Na przykład w Portugalii. Jak ta, no, jak jej tam? Górniak – odparł jej mój ojciec.
- Kiedy on by tam miał jeździć do tej Portugalii, jak tam się ciągle tłuką? – zapytała.
- Górniak to może mieć willę w Portugalii. W końcu to jest gwiazda – niepotrzebnie się odezwałem.
- Gwiazda, gwiazda. Jak ja słyszę gwiazda, to mnie trzęsie. Santor to była gwiazda. A ty wiesz Rafał, że ona ma szesnaście tysięcy emerytury?
- Taaa. Czterdzieści pięć. – to mama - On wszystkie plotki czyta i całymi dniami te mądrości opowiada.
- Nie wiedziałem.
- Ostatnio czytałem. Szesnaście tysięcy i to z takiego śpiewania. Nie. No dobra. Ta to przynajmniej ładnie śpiewała. Kiedyś to były piosenki, a nie to, co dzisiaj.
- Nie zazdrość ludziom kasy – dorzuciła mama. Zdrowie jest najważniejsze.
- No. To fakt. Kasa, kasą, a tu fik i człowieka nie ma. A Ty wiesz, że ta Eris nie żyje?
- Co to za jedna ta Eris? – zapytałem.
- Ta od kosmetyków.
- Doktor Irena Eris? O kurcze. Nie wiedziałem.
- No. Ta to miała kasy od tego Johnsona – odpowiedział ojciec, łapiąc się za głowę.
- To chyba Barbara Piasecka-Johnson nie żyje. To polska miliarderka była – tak coś skojarzyłem.
- A to może ta nie żyje. Taka do Suchockiej podobna była nie? – zapytał.
- Ja tam baby nie kojarzę, ale wydaje mi się, że do Suchockiej podobna była jedynie Suchocka.
- to Żydówka jest – wypalił mój ojciec.
- A niech sobie będzie, co mnie to obchodzi – wzruszyłem ramionami.
- Rosatti podobno też?! Gdzieś tam przeczytałem.
- Mnie naprawdę to nie interesuje. Niech tam sobie będą. A Rosatti to pewnie był Włochem – zażartowałem.
- Jak Zanussi. No nawet mi pasuje. Ale on tak pięknie mówi, z taką ładną dykcją.
- Bo pewnie przez Mosad został wyszkolony….