Jakiś czas temu, zupełnie niedawno, niesamowite triumfy święcił Grey. „50 twarzy Greya”, „Ciemniejsza strona Greya” czy „Nowe oblicza Greya”. Gdziekolwiek się człowiek nie ruszył, każdy o tym mówił, każdy to czytał albo przeczytać zamierzał. Zafascynowane były tym wszystkie koleżanki z pracy. Wklepujące dane do komputera księgowe, analityczki, telekonsultantki, marketerki, sekretarki, na co dzień powściągliwe, dostawały wypieków, wymieniając się wrażeniami z kolejnych rozdziałów, przy kawie w firmowej kuchni. Nie pamiętam, żeby kiedyś wcześniej jakaś książka odbiła się takim echem. W narodzie, w którym regularnie czyta jakieś 10% procent ludzi, czytać zaczął co drugi. Zresztą ja sam postanowiłem się z tym zmierzyć. I nie chodzi wcale o to, że podnieca mnie jakiś tam wyuzdany sex, czy inne świństwa ;) Chciałem w końcu wiedzieć, o czym mówią inni.
Przez dwa dni brnąłem przez tego gniota i jak się spodziewałem, nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia. Może to kwestia topornego tłumaczenia. Może życiowe doświadczenia. No bo w końcu z niejednego pieca chleb się jadło.
Odkąd pamiętam, zabawiali się też tak moi sąsiedzi. Albo jeszcze lepiej. Mieszkałem wtedy w podrzędnej oficynie, podrzędnej kamienicy tuż na obrzeżach ścisłego centrum miasta. Nie raz i nie dwa słyszałem zbiegającą po schodach sąsiadkę a tuż za nią sąsiada z okrzykiem „ja cię k…o zabiję”. Łatwo przewidzieć, że do zabójstwa nigdy nie doszło, dziś już wiem też, że awantura była udawana. Taka gra wstępna do niestandardowych łóżkowych zabaw. Sąsiedzi zresztą w sypialni byli bardzo głośni. Przez drewniane stropy starej kamienicy, dźwięki niosły się niesamowicie. Skrzypiał strop, skrzypiało łóżko, jęczała sąsiadka. Jej jęki były tak intensywne, że często, gdy było już po wszystkim i ja musiałem sięgnąć po papierosa.
Nie namawiam mężów do gonienia żon z nożami nago po klatce schodowej. Ani żon do gonienia mężów. Bo jeśli nie mieszka się w podrzędnej oficynie podrzędnej kamienicy, to gra wstępna może zakończyć się na komisariacie, nim na dobre akcja zdąży się rozkręcić. Ale gdyby tak wszyscy ze sobą więcej rozmawiali i opowiadali o swoich fantazjach, takie gnioty jak Grey, tkwiłyby dalej zakurzone na półkach księgarni, a statystyki czytelnictwa w Polsce nie uległyby zafałszowaniu. Tylko o czym rozmawiałyby w pracy przy kawie księgowe, sekretarki, marketerki?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz